Wieści z Brukseli /06.2010/
Ostatni miesiąc, niestety jako kolejny, na długo pozostanie w naszej pamięci. Nasz kraj, podobnie jak całą Europę Środkową nawiedziła powódź na niespotykaną w ostatnich dekadach skalę. Ogrom strat i zniszczeń przekracza możliwości ludzkiego umysłu. Tragedią są ofiary śmiertelne wśród ludzi, zalane domy, pola, maszyny, utopione zwierzęta, całe gospodarstwa. W takich sytuacjach liczy się każde wsparcie.
Dzięki wspólnym działaniom polskich europosłów, podczas czerwcowej sesji w Strasburgu, uchwalona została rezolucja dotycząca powodzi w Europie Środkowej, a w szczególności w Polsce, w Republice Czeskiej, na Słowacji i na Węgrzech, która wezwała Komisję do wypłaty finansowej pomocy dla krajów ogarniętych żywiołem. KE uruchomiła również specjalne środki, pochodzące z tzw. Funduszu Solidarności przeznaczone na pomoc poszkodowanym. Docelowo do Polski ma trafić 400 mln zł bezzwrotnych funduszy. Kraje europejskie odpowiedziały także na polską aktywację Europejskiego Mechanizmu Obrony Cywilnej, dzięki czemu do naszego kraju docierała pomoc w postaci ludzi i sprzętu.
Program pomocowy dla rolników i ich rodzin obowiązuje od 15 czerwca. Przewiduje on m.in. udzielanie kredytów preferencyjnych na odbudowanie gospodarstw, upraw i hodowli, odraczanie terminu płatności składek ubezpieczeniowych oraz rozkładanie ich na raty lub nawet całkowite umorzenie. Nadrzędnym celem powinno jednak być to, by w przyszłości zostały podjęte kroki, które zapobiegną podobnym tragediom. Konieczne są działania wspierające odbudowę zniszczonych wałów, powstawanie nowych oraz budowę zbiorników retencyjnych. Należy maksymalnie wykorzystywać możliwości i fundusze, które dają instytucje europejskie.
W Parlamencie Europejskim praca przebiegała pełną parą. Od kilku tygodni w Komisji Rolnictwa toczyła się zacięta dyskusja na temat raportu angielskiego posła Georga Lyona z Grupy Porozumienia Liberałów i Demokratów na Rzecz Europy o przyszłości Wspólnej Polityki Rolnej po 2013 r. Do projektu sprawozdania skierowano ponad 800 poprawek, aby po burzliwych posiedzeniach skonsolidować je w kilkadziesiąt /ok.50/ poprawek kompromisowych. Wśród nich znalazło się oczywiście wiele poprawek zgłoszonych przez nas, czyli posłów z Polski. Za istotniejsze kwestie poruszone w raporcie można uznać aspekt bezpieczeństwa żywnościowego Europy, co w obliczu kryzysu gospodarczego, coraz większych restrykcji ekologicznych oraz starzejącego się społeczeństwa nie jest łatwym zadaniem. Główny problem poruszany w dokumencie dotyczył jednak wyrównania wysokości dopłat bezpośrednich; nie mogliśmy zgodzić się na to, aby polski rolnik był poszkodowany w stosunku do rolników zachodnioeuropejskich. Nie zgodziliśmy się na nieprawdziwe argumenty o odmiennych kosztach prowadzenia gospodarstwa - ceny maszyn rolniczych czy paliwa są przecież porównywalne, za to dochody w "starych" i "nowych" krajach pozostają na różnych poziomach. Nie chcemy dłużej być traktowani niesprawiedliwie.
Raport ten został przegłosowany w Komisji 15 czerwca i zostanie przedłożony pod głosowanie na lipcowym posiedzeniu plenarnym PE. Cieszy fakt, że wiele przyjętych poprawek idzie w dobrym kierunku tzn. jest bliskie polskiemu spojrzeniu na reformę europejskiego rolnictwa. Przyjęcie tego raportu oznacza rozpoczęcie instytucjonalnej debaty na temat przyszłości WPR. Jest to również ważne przesłanie polityczne dla Komisji Europejskiej, która musi je uwzględnić w zapowiadanym na jesień stanowisku w tej sprawie.
Na czerwcowej sesji plenarnej w Strasburgu został przegłosowany raport Renate Sommer na temat przekazywania konsumentom informacji na temat żywności. Zatwierdzono tym samym, iż czytelne dane o obecności w produkcie wartości odżywczych, protein, tłuszczów nienasyconych czy błonnika muszą być umieszczone na przedniej stronie opakowania. Dobra wiadomość dla producentów żywności to odrzucenie propozycji znakowania zawartości tłuszczów, soli i cukrów kolorami; oznaczenia te mogłyby być nieczytelne dla konsumenta, a przez to niekorzystnie wpływać na popyt. Raport ten to również element europejskiej walki z takimi chorobami cywilizacyjnymi jak otyłość czy cukrzyca, które są wręcz epidemiami na własne życzenie. Wynik głosowania jest zatem poniekąd pozytywny dla obu stron - i wilk syty, i owca cała!
Na koniec pragnę życzyć wszystkim, a rolnikom w szczególności, by pogoda była łaskawsza, by przynajmniej to, co zostało na polach dojrzało i mogło być spokojnie zebrane.
Jarosław Kalinowski, poseł do PE




